Umów wizytę w Gdyni, Łodzi lub online i zrób pierwszy krok do życia bez bólu kręgosłupa.

Czego nikt nie mówi kobietom po porodzie w Gdyni — i dlaczego fizjoterapeutka uroginekologiczna powinna być pierwszą specjalistką, do której idziesz

Autor: Aneta Jagiełło | Certyfikowana fizjoterapeutka uroginekologiczna | Gdynia | Czas czytania: około 11 minut


Wyobraź sobie, że to jest standard

Wyobraź sobie, że każda kobieta w Gdyni, Gdańsku, Sopocie, Rumi, Redzie i Wejherowie, która właśnie urodziła dziecko, automatycznie otrzymuje skierowanie do fizjoterapeutki uroginekologicznej. Nie jako opcja. Nie jako coś, o co sama musi zapytać. Jako standardowy element opieki poporodowej.

Wyobraź sobie, że zanim wyjdzie ze szpitala, ma już umówioną wizytę. Że nikt nie mówi jej: “ból w kroczu? To normalne po porodzie.” Że nikt nie odpowiada na pytanie o wysiłkowe nietrzymanie moczu wzruszeniem ramion. Że zamiast tego każda kobieta po porodzie słyszy: “jest specjalistka, do której pójdziesz. Ona oceni, jak Twoje ciało przeszło przez poród. Ona pomoże Ci wrócić.”

W Francji to jest rzeczywistość. W Belgii to jest rzeczywistość. W Niemczech, Holandii i Skandynawii to jest rzeczywistość.

W Polsce — w Gdyni, Gdańsku i całym Trójmieście — to wciąż jest wyjątek. Przywilej kobiet, które trafiły na właściwą informację. Które zapytały właściwej osoby. Które znalazły właściwy artykuł.

Jeśli czytasz te słowa — właśnie trafiłaś.


Lista rzeczy, o których nikt Ci nie powiedział po porodzie

Jest lista rzeczy, które każda kobieta powinna usłyszeć zanim opuści szpital. Zanim wróci do domu z nowym dzieckiem. Zanim zacznie żyć w nowej rzeczywistości, często bez snu, bez czasu dla siebie i bez kogokolwiek, kto zapyta — jak Ty się czujesz?

Ta lista istnieje. Po prostu nikt jej kobietom nie przekazuje.

Twoje dno miednicy właśnie przeszło przez jedno z największych wyzwań mechanicznych w historii Twojego ciała.

Niezależnie od tego, czy rodziłaś naturalnie czy przez cesarskie cięcie. Niezależnie od tego, czy poród trwał dwie godziny czy osiemnaście. Niezależnie od tego, czy wszystko przebiegło gładko czy były powikłania.

Ciąża trwająca dziewięć miesięcy obciążała Twoje dno miednicy narastającym ciężarem dziecka, łożyska i płynu owodniowego. Hormony ciążowe zmieniły elastyczność Twoich tkanek łącznych. Poród — naturalny lub operacyjny — był fizycznym wydarzeniem, po którym ciało wymaga rehabilitacji.

To nie jest pesymizm. To jest fizjologia.

I tak jak nikt nie wyobraża sobie, że po operacji kolana sportowiec wraca do domu bez rehabilitacji — tak rehabilitacja poporodowa dna miednicy powinna być oczywistością dla każdej kobiety po każdym porodzie.


Sześć rzeczy, o których nikt Ci nie powiedział — a powinien

1. Cesarskie cięcie nie chroni dna miednicy

To jest mit tak głęboko zakorzeniony, że słyszę go regularnie od kobiet z Gdyni, Gdańska i całego Trójmiasta.

“Rodziłam przez cesarskie cięcie, więc dno miednicy mam nienaruszone.”

Nie.

Dziewięć miesięcy ciąży obciążało dno miednicy niezależnie od sposobu porodu. Hormony ciążowe — relaksyna w szczególności — rozluźniły tkanki łączne całego dna miednicy niezależnie od tego, czy poród był naturalny czy operacyjny. Sama ciąża wystarczy, żeby wywołać dysfunkcję dna miednicy.

Co więcej — kobiety po cesarskim cięciu mają dodatkowe wyzwanie, o którym mówię dalej. Bliznę. I to bliznę, która — jeśli nie jest właściwie rehabilitowana — może powodować problemy przez dziesięciolecia.

2. Blizna po cesarskim cięciu jest żywą tkanką, która wymaga rehabilitacji

Kiedy po cesarskim cięciu wyobrażasz sobie bliznę na brzuchu — widzisz linię na skórze. Cienką, poziomą, stopniowo blaknącą.

Ale blizna po cesarskim cięciu to nie tylko linia na skórze. To cięcie przez siedem warstw tkanek — skóra, tkanka podskórna, powięź, mięśnie brzucha, otrzewna, macica. Każda z tych warstw goi się i każda z nich może tworzyć zrosty.

Zrosty to pasma zbliznowacałej tkanki, które łączą ze sobą warstwy, które normalnie powinny swobodnie się przesuwać. Kiedy zrosty tworzą się wokół blizny po cesarskim cięciu, mogą ciągnąć tkanki w głąb — wpływając na funkcję pęcherza moczowego, jelit, macicy i dna miednicy.

Kobiety z nieleczonymi zrostami po cesarskim cięciu często doświadczają bólu podczas współżycia — nawet wiele lat po porodzie. Trudności z oddawaniem moczu. Bólów miesiączkowych. Bólów kręgosłupa. Uczucia ciągnięcia w podbrzuszu.

I nikt im nie mówi, że to może być blizna.

Terapia blizny po cesarskim cięciu — mobilizacja, rozluźnianie zrostów, praca z tkankami głębokimi — jest integralną częścią rehabilitacji poporodowej. Powinna zacząć się nie wcześniej niż osiem tygodni po porodzie — ale powinna zacząć się. Kobiety w Gdyni, Gdańsku i całym Trójmieście, które nie zrehabilitowały blizny po cesarskim cięciu sprzed pięciu czy dziesięciu lat — wciąż mogą to zrobić. Nigdy nie jest za późno.

3. Wysiłkowe nietrzymanie moczu po porodzie jest powszechne — ale nie jest nieuchronne

Szacuje się, że wysiłkowe nietrzymanie moczu dotyka od 30 do 50 procent kobiet w pierwszych miesiącach po porodzie naturalnym. To ogromna liczba.

I właśnie dlatego tak wiele kobiet uznaje to za normalne.

Powszechność czegoś nie czyni tego nieuchronnym. Wysiłkowe nietrzymanie moczu po porodzie jest objawem dysfunkcji dna miednicy, która przy odpowiednim leczeniu — specjalistycznej fizjoterapii uroginekologicznej — ustępuje u zdecydowanej większości kobiet całkowicie lub w znacznym stopniu.

Problem polega na tym, że większość kobiet w Polsce nie wie, że istnieje leczenie. Albo słyszała o ćwiczeniach Kegla — robiła je przez kilka tygodni bez efektu — i uznała, że jej przypadek jest wyjątkowo oporny.

Nie jest. Po prostu ćwiczenia Kegla bez precyzyjnej oceny funkcji dna miednicy są jak bieganie bez wiedzy, w którą stronę iść. Możliwe, że idziesz w złą stronę.

4. Ból podczas współżycia po porodzie to nie jest coś, co musisz znosić

To jest temat, o którym kobiety w Polsce rozmawiają najrzadziej. I ten, który niszczy jakość życia i relacje w sposób, który trudno przecenić.

Ból podczas współżycia po porodzie — dyspareunia poporodowa — dotyka według różnych badań od 40 do 60 procent kobiet w pierwszym roku po porodzie. Powodowany jest przez wiele czynników: nacięcia i pęknięcia krocza i blizny po nich, nadmierne napięcie mięśni dna miednicy, zmiany hormonalne podczas karmienia piersią, zrosty po cesarskim cięciu.

Większość kobiet nie mówi o tym lekarzowi. Albo mówi — i słyszy, że to normalne i minie samo.

Czasami mija. Często nie mija — albo mija po miesiącach lub latach niepotrzebnego cierpienia.

Fizjoterapia uroginekologiczna jest najskuteczniejszym dostępnym leczeniem bólu podczas współżycia związanego z napięciem dna miednicy i bliznami — znacznie skuteczniejszym niż jakiekolwiek leki czy kremy stosowane miejscowo.

5. Diastasis recti — rozejście mięśnia prostego brzucha — dotyka znacznie więcej kobiet, niż myślisz

Badania pokazują, że diastasis recti — rozejście linii białej, czyli włóknistej linii łączącej oba brzuśce mięśnia prostego brzucha — pojawia się u nawet 60 do 100 procent kobiet w trzecim trymestrze ciąży. U części kobiet ustępuje samoistnie po porodzie. U znacznej części pozostaje.

Kobiety z diastasis recti często mają słabą stabilizację tułowia, bóle kręgosłupa lędźwiowego i trudności z powrotem do aktywności fizycznej. I często słyszą od trenera fitness lub instruktora jogi — wzmocnij mięśnie brzucha. Co robią? Brzuszki. Deski. Ćwiczenia, które mogą pogłębiać problem zamiast go leczyć.

Diastasis recti wymaga specjalistycznej diagnostyki — oceny szerokości i głębokości rozejścia — i precyzyjnie dobranego programu rehabilitacji, który stopniowo przywraca prawidłową funkcję linii białej. Fizjoterapeutka uroginekologiczna jest specjalistką, która tę ocenę przeprowadza i ten program układa.

6. Powrót do aktywności fizycznej po porodzie ma właściwy czas i właściwą kolejność

To jest temat, który w erze mediów społecznościowych stał się polem dezinformacji na niespotykaną skalę.

Kobiety widzą zdjęcia na Instagramie — matki, które sześć tygodni po porodzie biegają, ćwiczą crossfit i wyglądają jak przed ciążą. I myślą, że tak powinno być. Że jeśli one tak nie wyglądają i tak nie funkcjonują — coś jest z nimi nie tak.

Nic nie jest z nimi nie tak. To ze zdjęciami coś jest nie tak.

Powrót do aktywności fizycznej po porodzie — szczególnie do biegania, skakania i ćwiczeń o wysokim obciążeniu — wymaga czasu. Wymaga stopniowej progresji. Wymaga sprawdzenia, czy dno miednicy, mięśnie brzucha i stawy są gotowe na określone obciążenia.

Większość kobiet nie wie, kiedy i jak bezpiecznie zacząć. Fizjoterapeutka uroginekologiczna jest specjalistką, która ocenia gotowość ciała i układa indywidualny plan powrotu do aktywności — eliminując ryzyko przeciążeń i nawrotów dysfunkcji.


Dlaczego fizjoterapeutka uroginekologiczna — a nie ginekolog

To pytanie, które słyszę regularnie od kobiet z Gdyni, Gdańska, Sopotu, Rumi, Redy i Wejherowa. I rozumiem je.

Ginekolog jest pierwszą osobą, o której kobieta myśli w kontekście zdrowia po porodzie. Wizyta kontrolna po sześciu tygodniach. Sprawdzenie blizny. Omówienie antykoncepcji.

Ale wizyta ginekologiczna trwa zwykle kilkanaście minut. Ginekolog ocenia stan tkanek po porodzie — gojenie, blizny, szyjkę macicy. Nie ocenia funkcji dna miednicy. Nie ocenia oddechu i stabilizacji. Nie ocenia wzorców ruchowych. Nie układa programu ćwiczeń. Nie rehabilituje blizny. Nie diagnozuje diastasis recti.

To nie jest krytyka ginekologów. To jest opis różnicy w specjalizacji.

Ginekolog jest specjalistą od anatomii i patologii narządów rodnych. Fizjoterapeutka uroginekologiczna jest specjalistką od funkcji — od tego, jak ciało po porodzie pracuje, jak się porusza, jak reaguje na obciążenia i jak wrócić do pełnej sprawności.

Obie specjalistki są potrzebne. Ale jeśli chodzi o funkcjonalną rehabilitację po porodzie — fizjoterapeutka uroginekologiczna jest tą, od której powinnaś zacząć.


Co się dzieje, gdy kobiety w Gdyni nie otrzymują tej informacji

Widzę to w gabinecie każdego tygodnia.

Kobieta z Rumi, która trzy lata po porodzie wciąż używa podpasek podczas biegania. Myśli, że to normalne. Że tak po prostu jest po dziecku. Tymczasem jej dno miednicy nigdy nie było ocenione, nigdy nie było zrehabilitowane.

Kobieta z Wejherowa, która od dwóch lat unika współżycia z powodu bólu. Jej partnerowi mówi, że jest zmęczona. On martwi się w milczeniu. Ona martwi się w milczeniu. Tymczasem przyczyną jest blizna po cesarskim cięciu, którą można zrehabilitować.

Kobieta z Sopotu, która rok po porodzie zaczęła ćwiczyć brzuszki, bo chciała odbudować brzuch — i teraz ma gorsze bóle kręgosłupa niż przed porodem. Nikt jej nie powiedział o diastasis recti. Nikt nie ocenił, czy jej mięśnie brzucha są gotowe na takie ćwiczenia.

Kobieta z Gdańska, która przez pięć lat słyszała od lekarzy, że ból podczas współżycia to kwestia psychologiczna. Że powinna się zrelaksować. Że minie. Nie minął. Bo nikomu nie przyszło do głowy, żeby ocenić napięcie jej mięśni dna miednicy i stan blizny po nacięciu krocza.

Te kobiety łączy jedno. Nikt im nie powiedział, że istnieje specjalistka, która się tym wszystkim zajmuje.


Kiedy przyjść — i co się stanie, gdy przyjdziesz

Optymalny czas na pierwszą wizytę u fizjoterapeutki uroginekologicznej po porodzie to sześć do ośmiu tygodni po porodzie naturalnym i osiem do dziesięciu tygodni po cesarskim cięciu — kiedy tkanki są wystarczająco zagojone, żeby można było przeprowadzić pełną ocenę.

Ale — i to jest ważne — nigdy nie jest za późno. Kobiety, które trafiają do mnie rok, trzy lata, pięć lat po porodzie, również mogą uzyskać realną, trwałą poprawę. Czas, który upłynął, komplikuje leczenie — ale go nie uniemożliwia.

Podczas pierwszej wizyty przeprowadzam pełną ocenę — wywiad kliniczny, ocenę postawy i oddechu, ocenę blizny, ocenę diastasis recti i ocenę funkcjonalną dna miednicy. Na podstawie tej oceny tworzę indywidualny plan powrotu do pełnej sprawności.

Wychodzisz z gabinetu z jasnym, konkretnym planem. Z rozumieniem swojego ciała. Z pierwszymi ćwiczeniami, które możesz zacząć dziś.


Standard, który powinien istnieć — i który możesz wybrać teraz

Dopóki Polska nie wprowadzi obowiązkowej rehabilitacji poporodowej jako standardu opieki — kobiety muszą same szukać tej informacji. Muszą trafić na właściwy artykuł. Zapytać właściwej osoby. Podjąć właściwą decyzję.

Ty właśnie to zrobiłaś.

Teraz jest jeden krok.

Przyjmuję pacjentki stacjonarnie w Gdyni oraz regularnie w Łodzi. Dla kobiet z Gdańska, Sopotu, Rumi, Redy, Wejherowa i całego Trójmiasta, które nie mogą dotrzeć do gabinetu — prowadzę konsultacje online w języku polskim, angielskim i hiszpańskim.

Bez listy oczekujących. Bez skierowania.

Twoje ciało po porodzie zasługuje na specjalistkę, która zajmuje się nim w całości. Nie tylko tym, jak wygląda. Ale tym, jak działa.


O autorce

Nazywam się Aneta Jagiełło. Jestem certyfikowaną fizjoterapeutką uroginekologiczną i magistrem fizjoterapii z ponad 17-letnim doświadczeniem klinicznym zdobytym w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i na Wyspach Kanaryjskich.

Posiadam certyfikaty z zakresu osteopatycznego podejścia do terapii uroginekologicznej, osteopatycznego podejścia do ciąży i opieki poporodowej, jogi prenatalnej i mądrości wedyjskiej, terapii manualnej i funkcjonalnej, metody McKenziego, terapii oddechowej Butejki i psychobiologii.

Przyjmuję pacjentki stacjonarnie w Gdyni i regularnie w Łodzi. Konsultacje online prowadzę w języku polskim, angielskim i hiszpańskim dla kobiet z całej Polski i zagranicy.

Bez listy oczekujących. Bez skierowania.

anetajagiello.com

Posted by

in